Ktoś co roku wyrzuca kwiaty z pociągu na stacji kolejowej w prowincjonalnym miasteczku. Na prośbę młodej konduktorki stary zawiadowca sięga pamięcią do okresu okupacji. Te kwiaty mogą mieć związek z incydentem z 1943 roku, kiedy na stacji w wyniku awarii utknął pociąg z tłumem pasażerów. Była to zbieranina ludzi z całej Polski: młody partyzant i zakochana w nim dziewczyną, wdowa z przybraną córką o semickich rysach, sieroty, szmalcownicy, karciarze. W oczekujących narasta niepokój i zniecierpliwienie – nie wiadomo, czy uda im się zabrać następnym pociągiem towarowym. Skojarzenia z transportami do obozów koncentracyjnych budzą grozę. Niektórzy radzą sobie humorem i grami karcianymi. Zawiadowca szuka dla nich ratunku, gdyż z każdą godziną rośnie ryzyko prowokacji. Napięcie sięga zenitu, kiedy ginie broń niemieckiego policjanta i udaje mu się zawiadomić najbliższy posterunek policji. Niemiec zarządza odstrzelenie co 5 pasażera, jeśli nie znajdzie się winowajca i broń. Kazimierz Kutz, reżyser filmu dał się już poznać jako współtwórca Szkoły Polskiej, który wniósł do niej ton plebejski. Przenosił akcję na prowincję, a sceny rozpisywał dla większe grupy lokalnych, czy jak w „Ludziach z pociągu”, przypadkowych zbiorowości. Groza wojny i powojnia miesza się w nich z komizmem i obserwacjami obyczajowymi. Scenariusz powstał na podstawie opowiadania Mariana Brandysa „Chłopiec z pociągu”. Zdjęcia zrealizowano na stacji kolejowej w Kurianach w powiecie białostockim. Film zdobył Srebrny Żagiel – nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno (1961).